Najnowsze komentarze
Dobra rada: "nie" z przymiotnikami...
Ciekawy artykuł, sam nie mogę docz...
Fajnie, że wróciłaś. GS ładnie brz...
Wreszcie coś się zadziało. A do te...
No witajcie chłopaki :) @ jazda n...
Więcej komentarzy
Moje miejsca
<brak wpisów>
Moje linki

17.02.2017 02:21

Kalejdoskop

Kiedy życie się wali a psychika siada... Na to jest tylko jedna rada !

Po latach milczenia przyszedł czas na mój powrót na łamy mojego skromnego bloga :) Witajcie ponownie ! (jeśli mnie jeszcze ktoś z obecnej gwardii pamięta haha)

Kiedy szykowałam moje maleństwo do sezonu byłam po prostu prze szczęśliwa, ale i nie do końca pewna czy dobrze robie. Niespodzianie moje wahania przeważyła wiadomość od znajomego z Trójmiasta. Spadło to na mnie jak grom z jasnego nieba w piękny letni dzień. Nasz kolega zginął w wypadku motocyklowym. Byłam w takim ogromnym szoku, że gdy usłyszałam jego nazwisko uznałam, że nie znam człowieka. Dopiero po czasie do mnie wszystko dotarło... Uznałam to za znak, ostrzeżenie i potwierdzenie moich wahań. To jeszcze nie czas na Ciebie Korba, daj na luz z moto!

Tym oto sposobem po kolejnych kilku miesiącach wahań CBR'a, moja ukochana Pikatchu stanęła ostatniego dnia naszego związku w salonie, jeszcze wtedy naszego mieszkania. Kolejnego wieczoru pojechała w świat z obcym chłopakiem. Trafiła w dobre ręce, które zaopiekowały sie nią jak należy i dostała nowe życie.

Ostatni dzień z CBR'ą

Moja aktywność motocyklowa spadła prawie do zera, ale i nie tylko. Stałam się kimś innym niż byłam kiedyś. Zniknęłam z życia towarzyskiego, aktywności sportowej a o motoryzacyjnym wariactwie już nie wspominając. Czy byłam wówczas sobą? Czy byłam szczęśliwa ? Czy tylko walczyłam z własnym "ja" chcąc być kimś, kim nigdy nie byłam i nie będę? Nie wiem. Jedno jest pewne, chciałam być szczęśliwa, kochać i być kochaną z osobą, którą kochałam chyba bardziej niż siebie samą. I to właśnie był błąd. Zaczął powstawać duszny i toksyczny eliksir, który powoli zmieniał miłość w złość tworząc coraz większą chęć ucieczki obu stron a osoby trzecie dodatkowo potęgowały rozterki i...

Drastyczne efekty to tylko kwestia czasu, kto kiedy się podda i podejmie ostateczną decyzję. Tak też się stało w maju zeszłego roku. Wariowałam strasznie nie wiedząc jak sobie poradzić, przecież moje życie było od 5 lat związane z tą jedną jedyną osobą i nagle zostałam sama... jednak od decyzji nie było odwrotu. W czerwcu zapakowałam wszystko do busa i wróciłam na Pomorze z całym dobytkiem życia, zaczynając wszystko od nowa na starych śmieciach. 

Pierwsze miesiące były cholernie ciężkie, wręcz nie wiem kiedy minęły. Cały czas byłam w trasie. Kursowałam Wawa- Gdynia czasem kilka razy w tygodniu na egzaminy i zamykać sprawy. Nie dość, że miałam niesamowicie nerwowy czas, cholerny burdel w głowie to jeszcze miałam egzaminy zawodowe. Jak to przetrwałam? Nie mam pojęcia. Chyba tylko sport i ludzie wokół trzymali mnie przy zmysłach, żebym jakkolwiek funkcjonowała. 


Moje motocyklowe życie zaczęło się na nowo ! Ludzi dookoła pojawiało się coraz więcej a ja śmigałam prawie codziennie jako plecak z chłopakami. Znów cieszyłam się tym odpychanym przeze mnie przez tak wiele lat klimatem. Wiadomo brakowało mi JEGO, nie raz jechałam tym czarnym gixem i wręcz zapominałam się wracając wspomnieniami do chwil kiedy lataliśmy te kilka lat temu, gdy jeszcze wszystko było takie piękne, szalone, spontaniczne i beztroskie. Wówczas moje ramiona musiałam mocno kontrolować by nie wtulić się jak ostatnia idiotka w plecy kumpla. Mówiłam sobie było minęło, przecież wszystko rozpadło się jak domek z kart, nie masz do czego wracać dziewczyno ogranij się ! Rób swoje i ciesz się życiem ! Otrząsnęłam się, przetarłam oczy, szyba w dół i jazda dalej.

Wszystko pięknie ładnie, uwielbiam jeździć jako pasażer. Zrobiłam tysiące kilometrów z tymi wariatami. Jednak powstawało pewne "ale" hmm być od kogoś uzależnioną ? Jeżdzić wtedy kiedy ktoś akurat będzie chciał mnie zabrać? No szczerze ? Nie do końca mi ta opcja odpowiada. Bo cholernie nie lubie się prosić... Nie no...Kurcze nie! Tak być nie może! 

 Z pewnością domyślacie się już co się stało i jaką jedyną słuszną drogę mogłam podjąć by wrócić do żywych ;)

Tak !

Właśnie to zrobiłam !

Ruszyłam w kolejną trasę ! Tym razem cel był tylko jeden.

welcome back !

Co się pojawiło ? Już jesteście ciekawi? Z pewnością nie jednego zaskoczy mój wybór. Jednak wszystkiego dowiecie się w kolejnym poście, który już dla Was szykuje i to nie jeden ;)

Komentarze : 5
2017-02-21 00:49:56 road

@calle nasin - życie jeszcze nie raz nas zaskoczy ;)
@Calmly - a czy ja coś wspomniałam, że trzeba i że tak wypada by pisać posty? Podchodzę jak zwykle na luzie do tematu ;)
Dziękuję serdecznie. Oczywiście nic na siłę :)
Pozdrawiam :)

2017-02-19 10:00:33 Calmly

Sporo dzieje się u ludzi w życiu. Brak wpisów nie zawsze podyktowany jest brakiem tematów czy wyparowaniem chęci jazdy na motocyklu.
Czasami trzeba dograc inne sprawy aby poruszanie się na jednośladzie było tym jedynym i wyjątkowym. Nic na siłę, bo tak trzeba, bo tak wypada.

Przyjemnym jest czytać wpis osoby ktora powróciła do bloga. Powróciła do tego co najprawdopodobniej było dla niej nie uniknione.

Trzymaj się ROAD i rób swoje. Reszta pojawi sie sama, spontanicznie, dla chęci istnienia.

Pozdro

Only to fly

2017-02-18 16:53:47 calle nasin

no to Ty mnie dopiero teraz zaintrygowałaś! :)

2017-02-18 11:44:18 road

@jazda na kuli - dzień dobry bardzo :) Widzisz jednak od własnego ja nigdy się nie ucieknie i prędzej czy później wróci się do życia ;)
Niestety to co mówisz to smutna prawda. Coraz mniej osób z młodszych roczników lubi życie na speedzie a woli amerykański styl życia z paczką chipsów na kanapie przed monitorem. Mi nawet na czytanie książki szkoda czasu.
Haha na tej focie mój jest jedynie samochód, choć nie ukrywam FireBlade ładnie mruczy, świetnie wygląda i rewelacyjnie jeździ ;) Jednak mój wybór zaskoczy bo zaskoczył również mnie hihi
Również się cieszę z powrotu i mam nadzieję, że trochę ożywimy tutaj to umierające towarzystwo ;)
Kto wie może jeszcze dziś napisze co nieco ;)

2017-02-18 09:51:42 jazda na kuli

no, no kto by pomyślał. back from the dead. to bardzo dobrze, bo riderblog jest w pierwszej fazie pośmiertnego rozkładu. łebki wolą gapić się w smartfony i grać w gry niż jeźdźić na motocyklach. ze starej szkoły regularnie piszących został motolupa i ja. fajne jest za to, że czytelnicy, którzy tu zaglądają to wytrawni zawodnicy i konkretni motocykliści.
ciekawe co za moto kupiłaś...zważywszy Twoją miłość do sportów będzie to pewnie coś takiego, chociaż opublikowałaś jakieś sm stojące obok ściga na częstochowskich blachach i na ostatnim foto widać jakby miękką rozpórkę kierownicy :)
tak, czy owak ja się b.cieszę i czekamy na nowe wpisy

  • Dodaj komentarz